top of page

Budżetowa elektronika zniknie z rynku. Eksperci twierdzą, że już nie wróci

  • 9 mar
  • 2 minut(y) czytania

Braki chipów coraz mocniej uderzają w globalny rynek elektroniki, a ich skutki obejmują już nie tylko sektor motoryzacyjny czy przemysłowy, lecz także najtańszą elektronikę konsumencką. Analitycy są zgodni: to właśnie segment budżetowy odczuje kryzys najmocniej. Najnowsze raporty renomowanych firm badawczych wskazują wręcz, że część popularnych kategorii urządzeń może całkowicie zniknąć ze sprzedaży — i już do niej nie wrócić. Rynek wchodzi w nową normalność.

Koniec tanich laptopów? Prognozy Gartnera

Gartner opisuje największe od ponad dekady załamanie rynku komputerów osobistych i smartfonów. Według prognoz wolumen sprzedaży PC spadnie w tym roku o 10,4 proc., a smartfonów o 8,4 proc. Głównym winowajcą jest gwałtowny wzrost cen pamięci. Do końca 2026 r. łączny koszt DRAM i SSD ma wzrosnąć aż o około 130 proc., co przełoży się na wzrost średnich cen komputerów o 17 proc., a smartfonów o 13 proc. względem roku poprzedniego.

W takich warunkach klienci częściej odkładają zakupy, a producenci ograniczają ofertę w najniższych półkach cenowych. Struktura kosztów nie pozostawia im dużego pola manewru: udział pamięci w kosztach materiałowych przeciętnego peceta wzrośnie z 16 proc. w 2025 r. do 23 proc. w 2026 r. To poziom, który uniemożliwia „wchłanianie” podwyżek w modelach o minimalnych marżach.

Dodatkowo producenci są ograniczeni wymaganiami systemów operacyjnych. Certyfikacja Microsoft Copilot+ PC wymaga co najmniej 16 GB RAM, a choć Windows 11 teoretycznie działa na 4 GB RAM i 64 GB dysku, w praktyce takie konfiguracje są niemal nieużywalne. Zbyt mocne cięcia specyfikacji prowadziłyby więc do tworzenia sprzętu, którego nikt nie kupi.

W efekcie — jak ostrzega Gartner — segment laptopów poniżej 500 USD (ok. 2000–2500 zł) stanie się nieopłacalny i zniknie do 2028 r. Najbardziej odczują to rodzice i studenci, dla których tanie laptopy były dotąd podstawowym wyborem.

IDC: budżetowe smartfony również znikną

Podobne problemy dotkną rynek smartfonów. IDC przewiduje jeszcze większy spadek wolumenu — aż o 12,9 proc. Najmocniej ucierpią urządzenia z najniższej półki cenowej. Jak podkreśla Nabil Papal z IDC, kryzys pamięci doprowadzi do „strukturalnej reorganizacji całego rynku”, zmieniając jego długoterminowy potencjał, układ sił i ofertę produktową.

IDC prognozuje, że choć ceny pamięci ustabilizują się do połowy 2027 r., nie wrócą do wcześniejszych poziomów. Segment smartfonów poniżej 100 USD (171 mln urządzeń rocznie) stanie się trwale nieopłacalny. To oznacza trwałe przesunięcie rynku w stronę droższych modeli.

Wraz ze spadkiem dostępności najtańszych telefonów średnia cena smartfona ma wzrosnąć o 14 proc. Najwięksi beneficjenci tej zmiany to Samsung i Apple — firmy najlepiej zabezpieczone pod względem dostępu do kluczowych komponentów. Apple już wykorzystuje tę sytuację, wprowadzając tańszego iPhone’a 17e, który w tej samej cenie co poprzednik oferuje dwukrotnie większą pamięć, podczas gdy chińscy producenci zapowiadają podwyżki lub ograniczenia pamięci w modelach bazowych.

Nowa normalność napędzana przez AI

Twórcy dużych modeli językowych zapowiadali, że sztuczna inteligencja zmieni nasze życie. Wygląda na to, że mieli rację — choć na razie robi to w sposób, którego niewielu się spodziewało. Rosnące wymagania AI wobec sprzętu, w połączeniu z kryzysem pamięci, przyspieszają koniec ery taniej elektroniki i wymuszają głęboką przebudowę rynku.


 
 
 

Komentarze


bottom of page